Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Unia Europejska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Unia Europejska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 lutego 2012

Kryzys ma jedno oblicze


Kryzys ekonomiczny jest skutkiem samoregulacji rynkowej, jak też i dziełem rąk ludzkich, i jak każdy "produkt" ma swoje wady i zalety (zobacz starszy artykuł Technochronika: Rynek to nie Idylla).
Obserwując zjawisko kryzysu nie można wyjść z podziwu, jak precyzyjnie działa wciąż mechanizm samoregulacji rynkowej. Nie można też wyjść z podziwu, jak to głupota ludzka i głupota rządów potrafi opanować tyle krajów. Sztucznie generowane pieniądze bez pokrycia, wybujałe świadczenia socjalne, czy dany kraj na to stać czy nie – i nagle robi się wielki problem.

Od lat Ameryka była pośmiewiskiem całego świata, a zwłaszcza nacji europejskich, jak to „w wielkiej, zaborczej, imperialistycznej Ameryce”, wiele osób klepie biedę, wiele osób nie ma ubezpieczenia, jak to Amerykanie nie wiedzą jak żyć i jak używać życia, i to przejawia się w żenująco krótkich urlopach i żenująco małej ilości wolnych dni statusowych (świąt), na koszt państwa/pracodawcy.
Dzisiaj niestety to już przeminęło z wiatrem. Ameryka bardzo się poprawiła i zbliża się wielkimi krokami do Europy w świadczeniach społecznych. Skutek – wielki kryzys...
Porównanie to jest oczywiście przesadzone i uproszczone, ale taką dzisiaj wybrałem linię porównawcza w różnicach między kapitalistyczną (byłą) Ameryką i „socjalistyczną” Europą.
 
Abstrahując od porównań socjo-politycznych, realia kryzysu są bardzo wymierne. Społeczeństwo cierpi na brak pracy, upada business, stagnacja mysli technicznej, rozmachu, wstrzymane inwestycje, utrata domów przez zwykłych obywateli, itd. Bańka mydlana pęka, i miliony osób to czują... i cierpią.

A w Europie? Zabiegi „Merkozy'ego” ratowania Grecji są bardzo usilne, ale dotychczasowe rezulaty były raczej mierne. Ciekawe czym się skończy ostatnie zapewnienie rządu greckiego i porozumienie narodowe (to się jeszcze okaże), że naród musi trochę „pocierpieć” i zacisnąć pasa, jeśli dalej chce pozostać w błogostanie strefy ochronnej Unii.


 

Ale być może, że oprócz dorobku kultury greckiej, pięknej i bogatej spuścizny kultury hellenistycznej, pięknej Heleny i konia trojańskiego, być może kryzys grecki jest jednym z najważniejszych dorobków tego narodu. Dorobku, który powinien służyć całemu światu jako memento, jakie to konsekwencje oczekują każdy naród, który zaadoptuje ideologię ‘sierpa i młota’ – jakkolwiek by tej ideologii nie przemianować lub zaowalować.

Kryzys grecki uczy, jaka ważna jest świadomość polityczna narodu, i zdrowy narodowy rozsądek. Uczy jak to nie można odpuścić ani jednej piędzi politykom i kandydatom na wodzów państwa, jak ważne jest świadome uczestnictwo każdego z nas w ukierunkowywaniu polityki kraju, uczestnictwo w głosowaniu, aby nie dopuścić oszołomów do koryta. Jak to trzeba mieć się na baczności i nie dać się ponieść utopijnym trendom „vox populi”, wyśpiewywanych z ambon politycznych w każdym zakątku świata przez różnych obamów, bushów, rydzyków, jarkaczów....

...

Ameryka ma wieksze szanse niz Europa na szybkie wyjście z kryzysu (już to się dzieje). Nie ma tutaj tylu odrębnych rządów i wyodrębnionych kultur. No i w dalszym ciągu mamy wciąż wielką nadzieję, że rząd Obamy, jak też i rządy jego poprzedników – Demokratów i Republikanów, nie zniszczyły do końca zdrowych struktur kapitalizmu i wolnej ekonomii.

Jak na razie Polska za bardzo nie ucierpiała z powodu kryzysu. Kraj nasz bardzo skorzystał z przystąpienia do Unii. W dalszym ciągu zachowaliśmy progresywną politykę umiarkowaności, która jak do tej pory nie zraziła w sposób drastyczny naszych unijnych partnerów.
Jak na razie pomimo wielkich trudności i perturbacji finansowych i ekonomicznych w Europie, Polska w dalszym ciągu się rozwija. Budujemy autostrady, szybką kolej, lotniska, stadiony...

Pytanie czy tak będzie zawsze? Być może musi nadejść czas na weryfikację naszej pozycji co do przynależności do Unii – wiele wiodących krajów europejskich stawia sobie właśnie takie pytanie.

poniedziałek, 7 listopada 2011

Gonzales, krzywizna ogórka, i koniec świata

Koniec świata jest bliżej niż sądziliśmy.

Irenka zamówiła Gonzalesa – takiego lawn-amigo (trawologa, czyli specjalistę od trawy) na przyszłą sobotę, żeby się spuścił do rawiny (spolszczone słowo ravine – wąwóz, jar) z piłą motorową i grabiami, aby przetrzebić tą dżunglę, która nam zarasta od tyłu domu. Gonzales nawet nie oddzwonił, co zakrawa na koniec świata.

Ale czy to warto walczyć z tymi chwastami? Wkrótce po naszej cywilizacji niewiele zostanie i wszystko i tak zarośnie chwastem.

Unia Europejska martwiła się o to, jaka powinna być właściwa krzywizna ogórka sprzedawanego na targach, aby w tym czasie inne ważne sprawy (np. Grecja), położyły na łopatki te wszystkie unijne plany idyllycznego życia..... życia gdzie zdolny narybek matematyczny wykształcony pod auspicjami unijnego programu uniwersyteckiego Erasmus z zapałem obliczał właściwą krzywiznę ogórka.

Nie żartuję... więcej informacji na temat tego szokującego programu Unii Europejskiej tutaj w źródłach angielskich i polskich.

A to tylko jeden absurdalny program o których wiemy. A o czym jeszcze nie wiemy co nam jeszcze bezzębna biurokracja Unii Europejskiej szykuje?

Od autora: bezzębna biurokracja to pojęcie zapożyczone od Radka Sikorskiego – z jego słynnej opinii na temat dzisiejszego NATO, która zaszokowała wyliniałych już trochę amerykańskich jastrzębi.

A może coś w tym jest w tym Twoim artykule pod tytułem Dlaczego Unia Europejska musi upaść?

Jednak Koń Trojański to był grecki wynalazek....

wtorek, 13 września 2011

Mglista granica idiotyzmu i konspiracji


Sięgam znowu do blogu Krzysztofa Rybińskiego, bo muszę przyznać, że mimo tego że szanuję wiele jego wypowiedzi na tematy ekonomiczne, jest to w sumie bardzo ‘atrakcyjna’ osobowość do krytyki. A apetyt tylko rośnie w miarę jedzenia, jako że większość z nas zapewne wie, profesor Rybiński kandyduje do senatu polskiego.

W jedym z artykułów, profesor Rybiński całkiem niedwuznacznie opiniuje Bena Bernanke jako idiotę (ekonomicznego). Jak pewnie wszyscy wiemy, Ben (Shalom) Bernanke jest przewodniczącym Rady Gubernatorów Systemu Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych, czyli Federal Reserve Board.

Myślę, że mimo niejasności poczynań ekonomicznych Federal Reserve Board, opinia Rybińskiego na temat Bernanke jest być może spłycona i może wynikać z nierozumienia do końca polityki finansowej Stanów Zjednoczonych, czy też dalekosiężnych planów Federal Reserve Board.
Ale można tutaj usprawiedliwić profesora, bo nie on jeden nie rozumie.

Federal Reserve Board to jedna z najbardziej tajemnych instytucji amerykańskich, być może że nawet bardziej owiana tajemnicą niż sławetna CIA. Konstytucja Stanów Zjednoczonych nie gwarantuje nikomu dostępu do tajemnic Federal Reserve Board, nawet nie wszyscy członkowie kongresu amerykańskiego są do nich dopuszczeni. Nie jestem nawet pewien, czy prezydent Stanów Zjednoczonych jest do końca wtajemniczony.
Nie jest mi wiadome kto jest, a kto nie jest wtajemniczony i na jakich zasadach działa ta instytucja. Pamiętam tylko jak kilka lat temu wybierali Bernanke, aby zastąpić poprzedniego przewodniczącego Allana Greenspan. Była to bardzo dziwna procedura, polegająca na wielostopniowym działaniu lobby, w rezultacie windująca Bernanke na przewodniczącego.

Inny przykład: na jakich zasadach została podjęta decyzja, że w tym roku rząd USA przeznaczył pół miliarda bezzwrotnej pożyczki na tymczasowy rząd palestyński (Palestinian Authority)?

Nie tak dawno oglądałem webcast z jednej z komisji kongresowej badającej niektóre poczynania Federal Reserve Board (prowadzona bodajże przez Mike Huckabee). Ben Bernanke, jako boss Federal Reserve Board odpowiadał na zarzuty. Otóż komisja próbowała się dowiedzieć jakie były przesłanki na dostarczenie solidnego zastrzyku finansowego, rzędu kilkunastu miliardów dolarów dla niektórych krajów europejskich, i dla jakich krajów.
Otóż Bernanke odpowiedział bardzo płasko, że Federal Reserve Board działa zgodnie z konstytucją i statusem tej organizacji, i dalsze uwierzytelnienie tego zdarzenia może być udokumentowane jeśli zajdzie taka potrzeba. Pamiętam tylko niedwuznaczny uśmieszek przewodniczącego komisji, wskazujący, że innej odpowiedzi się nie spodziewał. I na tym się komisja skończyła.
Tak że nie jest wiadomo, i pewnie nigdy nie będzie, w żyłach których krajów europejskich płynie ten życiodajny zastrzyk miliardów dolarów; jak zapewne nigdy nie będzie wiadomo, ile takich życiodajnych zastrzyków było ostatnio zaaplikowane.

A co to ma wspólnego z konspiracją?

Otóż według szybko rosnącej rzeszy osób wierzących w różne teorie konspiracyjne (conspiracy theories), Federal Reserve Board jest kluczową instytucją konspiracyjną, której zadaniem jest stworzenie globalnego super-rządu (super-government). Głównym celem super-government, jest sterowanie polityką i gospodarką światową, bankami, i rządami innych krajów. To właśnie super-government ma niby decydować, kiedy gospodarki światowe mają prosperować, kiedy mają być kryzysy, jak bardzo zaborcze i krwiożercze mają być banki światowe, itp.

Według tej teorii, Europa (i nie tylko), jest bardzo ważnym ogniwem tego konspiracyjnego super-rządu. Trzeba przyznać, że Unia Europejska, to nic innego niż właśnie super-rząd.
Również i w tegorocznym sierpniowym orędziu Bena Bernanke w Jackson Hole w Wyoming, Bernanke podkreślił bardzo mocno, że sukces Europy jest bardzo ważny dla Stanów Zjednoczonych i dla ogólnego zdrowia światowej ekonomii. Z reguły to co powie przewodniczący Federal Reserve Board jest niesłychanie ważne, jako że nieodpowiednio dobrany przekaz może wywołać ogólnoświatowy kryzys. W tym roku w Jackson Hole, Bernanke wygłosił aż... 400 słów – podobno bardzo dużo w porównaniu do skąpych przekazów z poprzednich lat.

Według mnie, już od dawna dało się zauważyć, że Unia Europejska jest dla Stanów Zjednoczonych niesłychanie ważna. I dlatego zawsze byłem przekonany, że rokowania EU są bardzo dobre. Ostatnio jednak zmieniam zdanie, jako że obecny kryzys w USA nie pozwala Ameryce na pomoc dla Unii w stopniu, który by umożliwił rozwiązanie ogromnych presji kryzysowych. Tak że... you have to feel our pain... jak to mówią Amerykanie.

A teorie konspiracji?

Ogólnie rzecz biorąc jestem zdecydowanym przeciwnikiem ‘conspiracy theories’. Ale jak to powiedział Chris Carter, twórca X-Files (bardzo luźno zinterpretowany cytat):

Natura ludzka, poprzez miliony lat ewolucji, jest tak skonstruowana aby przetrwać. Jeżeli istnieją niewytłumaczalne zjawiska, to człowiek zwraca się ku siłom nadprzyrodzonym, kosmicznym i boskim, aby tylko wytłumaczyć te zjawiska i wyeliminować strach przed nieznanym.
Jeżeli rządy nie dostarczają nam wytłumaczenia na wiele ich poczynań w polityce, czy kierunkach w którym idą ich kraje, czy też nie dają konkretnych odpowiedzi na wiele pytań dotyczących katastrof na skalę krajową, takich jak kryzysy ekonomiczne, czy nawet September-11, to w miejsca te zostaną stworzone ‘conspiracy theories’, nieważne z jak bardzo karkołomnymi scenariuszami. Sytuacja ta się potęguje, jeżeli rządy nie mają votum zaufania w społeczeństwie.

Tak że muszę przyznać, że w dzisiejszych czasach różne teorie konspiracyjne bardzo dobrze rezonują z dzisiejszą rzeczywistością... i że granica idiotyzmu i konspiracji może być bardzo mglista.

piątek, 19 sierpnia 2011

Polska prezydencja w Unii Europejskiej



W lipcu tego roku Polska rozpoczęła planowaną półroczną turę prezydencji w Unii Europejskiej, aby w przyszłym roku oddać pałeczkę Danii i Cyprowi.
Przejrzałem bardzo szybko program tej prezydencji opracowany przez Polskę Danię i Cypr. Bardzo biurokratyczny dokument, z którego niewiele można się dowiedzieć. Punkt który mnie zaciekawił to formalizacja i unifikacja e-commerce między krajami unijnymi, ale za bardzo nie orientuję się na czym ma ona polegać.

Głównym motywem przewodnim polskiej prezydentury ma być dostarczenie świeżego zastrzyku nadziei i optymizmu dla krajów-członków Unii. Polska jako przykład kraju sukcesu ekonomicznego (według zeszłorocznych danych), jest na dobrej pozycji aby ten zastrzyk optymizmu dostarczyć. Ale można sobie wyobrazić, że to będzie bardzo trudne zadanie, biorąc pod uwagę obecną sytuację enonomiczną państw unijnych.
I to tylko przy założeniu, że październikowe wybory w Polsce nie przyniosą nam jakiegoś odlota, który wszystko w czambuł potępi.

Drugim głównym motywem przewodnim prezydencji polskiej będzie lobbying aby utrzymać obecną stopę wzrostu budżetu unijnego. To również będzie niezmiernie trudne zadanie, jako że budget ten został bardzo nadwerężony ratowaniem enonomii niektórych krajów unijnych, jak też bardzo realnym zagrożeniem krachem ekonomicznym i wysoką inflacją w Europie i na świecie.

Utrzymanie wysokiego budżetu unijnego proponowane przez Polskę nie było zaskoczeniem dla członków Unii. Polska jest krajem, która najbardziej skorzystała z dofinansowań z budżetu unijnego. Według ostatnich szacowań, całkowita suma dofinansowań unijnych dla Polski do roku 2013 wyniesie około 65 miliardów Euros.

Aby wyobrazić sobie skalę tych dofinansowań: dofinansowanie do projektu modernizacji gdańskiego portu lotniczego wynosiło 169 milionów złotych (dane z lipca, 2010). A więc dla celów porównawczych, można powiedzieć, że dotychczasowe dofinansowanie unijne dla Polski będzie równoważne 1600 programom dofinansowania do modernizacji gdańskiego portu lotniczego.

Ale trzeba przyznać, że zmiany w Polsce są również niebagatelne i według moich obserwacji, jak też obserwacji wielu osób z którymi rozmawiam, zmiany te mają charakter bardzo pozytywny i są widoczne gołym okiem.

Instnieje też bardzo duża grupa która twierdzi, że to wciąż kropla w morzu...

Być może jest to rzeczywiście kropla w morzu.
A na pewno jest to kropla w morzu w stosunku do niewspółmiernych strat jakie doznała Polska w przeciągu 50-cio letniej przynależności do bloku sowieckiego.

piątek, 12 sierpnia 2011

Dlaczego Unia Europejska musi upaść



Piszę ten artykuł sprowokowany rozmową z kolegą z Gdyni, który stwierdził zresztą, że już protestuje zanim zacząłem pisać...
Piszę nie ukrywając swojej nieskromnej niewiedzy na tematy makroekonomii. Może jest to trochę wróżenie z fusów, a może wkładanie kija w mrowisko (stirring the pot). Zdaję sobie sprawę, że mogę tym artykułem ściągnąć na siebie gromy. Ale piszę w dobrej wierze, że artykuł ten sprowokuje dobrą dyskusję na tematy wielu problemów, na które nie ma jednoznacznych sposobów na ich rozwiązanie.


A więc dlaczego Unia Europejska musi upaść?

Brak mechanizmów samo-korekcyjnych

Wyciąganie za uszy upadających krajów nie może działać na długą metę. Zwłaszcza jak wkrótce będzie więcej krajów wyciąganych niż wyciągających. Lista zaczyna się robić bardzo niepokojąca: Grecja, Portugalia, Hiszpania, teraz może dojść Francja i Włochy. Nie wspominając o garstce krajów, które może nie upadają, ale w pewnym sensie są na garnuszku unijnym (np. Polska), aby doszlusować standartem w infrastrukturze, edukacji, służbie zdrowia, podstawowych usługach socjalnych, itd.
Niestety, tak to już jest, że jak coś nie działa z reguły jest jakaś przyczyna i nie można tego ciągnąć za uszy bez naprawienia.
Analogie do sytuacji w USA: Myślę, że USA niedowiarkowie zdrowych zasad ekonomii rynkowej za kadencji Busha i Obamy, dostali już solidną nauczkę do czego doprowadza ingerencja państwa w business który nie działa, tak jak przemysł samochodowy, nieruchomości i banki. Rezultaty są dzisiaj bardzo drastycznie odczuwalne w USA. Ingerencja w samo-korekcję tylko odwleka i przedłuża upadek. Niestety przegrzana i niedziałająca ekonomia musi sięgnąć dna, aby się od niego odbić. A cierpią na tym tylko normalni obywatele, którzy muszą przejść przez lata ekonomicznej stagnacji, spowodowane odwracaniem na siłę biegu rzeki ekonomicznych realiów.
Ludzie w USA są dzisiaj wściekli, że tak byli straszeni przez rząd ekonomicznym armageddonem, jeżeli nie zastosują się do ingerencji państwa w ekonomię. Jak wiemy nic to nie pomogło, a tylko wydłużyło cierpienia. Czy ta nauczka będzie wystarczająca na przyszłość? Trudno powiedzieć.


Równowaga budżetowa nie występuje w słownictwie unijnym, lub raczej w jej religii

Brak równowagi budżetowej w wielu państwach unijnych, to będzie druga najważniejsza przyczyna (po braku mechanizmów samo-korekcyjnych) dlaczego Unia upadnie. Jeżeli jakiś kraj bankrutuje, to nie jest normalne, że jakieś inne kraje wyciągają go go z tego upadku, tylko na zasadzie ślepych i pozbawionych realiów ekonomicznych polis super-rządu. A to jest formuła Unii. Niestety aby ta formuła działała, to muszą być jakieś mechanizmy, które pozwolą zbankrutowanym krajom oddać wszystko z procentem. Założenie, że jakiś tam kraj zacznie oddawać za 50 lat są bardzo niebezpieczne, bo w międzyczasie cały system może się wykrwawić. No i nie jest to też fair, że wszyscy bankruci, lub prawie bankruci będą jechać na pleacach idącej pełną parą gospodarki niemieckiej. Nawet zdrowa gospodarka może się zadławić. A co to będzie, jeżeli ten kraj wreszcie wykombinuje (pod naciskiem społecznym, bo rząd unijny tego nie wykombinuje sam z siebie), że to może za wielkie ryzyko, aby czekać na Grecję aż zacznie coś spłacać za 50 lat, lub czekać 20 lat na Polskę, aby zaczęła znacząco dokładać się do kabzy unijnej, i oddawać trochę tych Euros, które teraz płyną szerokim strumieniem? Wtedy się zacznie reakcja łańcuchowa.
Według mnie cudów nie ma. Nawet jeżeli inne systemy ekonomiczne umożliwią istnienie jakiegoś kraju (bolesnego istnienia, ale istnienia) po jego bankructwie, to taki kraj musi przez dziesiątki lat nadganiać i cierpieć. Argentyna jest dobrym przykładem.

Analogie do sytuacji w USA: Niestety USA bardzo zgrzeszyło, brakiem równowagi budżetowej, za co teraz płaci (prezydent Calvin Coolidge, 1923-1929, pewnie się dzisiaj przewraca w grobie, co on narobił w dobrej intencji). Ostatni zrównoważony budżet był za czasów administracji Clintona. Ale jest nadzieja, że nie jeszcze nie wszystkie bezpieczniki zostały bezczelnie wyjęte, i że kraj ten powoli przejrzy na oczy, stwierdzając że to nie tędy droga. Ale będzie to długi proces, 5-10 lat. Niestety w USA wciąż brakuje woli politycznej w kongresie, ale powoli coś się rusza. Ma na przykład wejść prawo zmuszające rząd USA do równowagi budżetowej (duży plus dla Węgier, który bodajże już takie prawo wprowadził).
W przeciwieństwie do rządu federalnego, poszczególne amerykańskie stany już wprowadziły ostre przepisy dotyczące równowagi budżetowej. Na przykładzie Virginii, stan ten bardzo szybko osiągnął równowagę budżetową. Ale cięcia były rozległe i drastyczne. Na przykład: pozamykali parki stanowe, lub połowę przystanków-serwisów na autostradach – po prostu postanowiono, że ponieważ jest kryzys, to będziemy sikać co 100km, a nie co 50km. Ale teraz już zniesiono wiele ograniczeń, tak że można już sikać co 50km.


Wielokulturowy zlepek narodowościowy

Tego nie trzeba tłumaczyć, bo wiadomo o co chodzi. Wielokulturowość to piękna rzecz, ale każde państwo musi to robić z głową. Najbardziej narażone państwa europejskie to: Wielka Brytania, Francja, i Niemcy.

Analogie do sytuacji w USA: jak do tej pory w USA bardzo dobrze działał słynny amerykański tygiel (melting pot), w którym się stapiały wszystkie kultury i narodowości. Ale ten ‘melting pot’ w ostatnich czasach znacznie się nadpalił, i w USA również nie obędzie się pewnie bez jakichś zamieszań. Tyle może dobrze, że ‘rodzimi Amerykanie’ (tzw. grassroot movement) zaczęli się w końcu buntować na nierozwiązane sprawy emigracyjne, co zaczęło zmuszać polityków do myślenia, bo do działania to im jeszcze daleko. Jak również poszczególne stany, widząc niemoc rządu federalnego biorą sprawę w swoje ręce.


Bo u nas się inwestuje w kapitał ludzki

To stwierdzenie usłyszałem od osoby w Polsce, i uważam, że jest to naprawdę trafne stwierdzenie, jako że w świadczeniach społecznych jest znaczna różnica między Unią i USA. Chodzi tu głównie o bardzo rozbudowane (w porównaniu do USA) świadczenia socjalne: emerytury, wakacje, chorobowe, świadczenia bezrobotne, darmowa edukacja, i wiele innych programów.
Nie będę dyskutować o uniwersalnych wartościach programów socjalnych, bo idealistycznie świat powinien do tego dążyć (patrz Karl Marx). Nie będę też dyskutować które kraje mogą sobie pozwolić na te wszystkie świadczenia socjalne, a które nie. Koszty świadczeń socjalnym w budżecie każdego państwa są horrendalne, dlatego każde państwo jest bardzo wrażliwe na jakikolwiek, nawet niewielki wzrost tych świadczeń. A państwa europejskie starzeją się na potęgę (USA też, ale dużo mniej), a więc będzie eskalacja kosztów socjalnych. W wielu krajach doprowadzi to do sytuacji kryzysowych, lub znacznego obniżenia stopy życiowej. A zabrać tych świadczeń ludziom się nie da, bo będą zamieszki na ulicach (chociaż bodajże Niemcom udało się obniżyć długość urlopu z 6-ciu tygodni do pięciu, po zjednoczeniu?).
Ale jakoś nie mogę tego zrozumieć, że Unia inwestuje w bardzo różne dziwne programy, które nie są programami pierwszej potrzeby. Przykładami mogą być tysiące kilometrów dróg rowerowych, super-hiper stadiony, programy energii alternatywnej, które się zwrócą za 100 lat (może - wątpię), czy programy ekologiczne... cele zbożne i idyllyczne, ale jakoś do mnie nie przemawiające w czasie kiedy wali się Akropol... a być może i Rzym.
Piękne, nowoczesne i przebojowe miasto Gdynia wpadło właśnie na wspaniały pomysł ogrzewania miasta energią geotermiczną. Trochę nie mogłem doczytać się co do opłacalności tej inwestycji (dollar in and out). Ale to sprawa drugorzędna, najważniejsze że będą pieniądze unijne – a jakże!

Analogie do sytuacji w USA: Generalnie świadczenia socjalne w USA są na niższym poziomie niż w Europie. Chociaż ostatnio USA bardzo odpuściło na wielu frontach pakując się w bardzo dziwne programy socjalne. Stało to się głównie za rządów Obamy, ale administracja Busha, lub nawet poprzednie administracje też się bardzo przyczyniły. Solą w oku obecnej ekonomii i historycznie najgorszym programem było umożliwienie zakupu domów przez obywateli, którzy nie mogli sobie na to pozwolić. Ten ‘szwingiel’ został zapoczątkowany za czasów administracji Clintona. To spowodowało pęknięcie amerykańskiej bańki inwestycji nieruchomościowych, i efektem domina upadek niektórych banków i innych instytucji finansowych. Ameryka teraz płaci za to kryzysem ekonomicznym (jak również płaci za ciągnące się wojny).


A teraz na koniec trochę wrózenia z fusów na temat kursu Euro. Wróżenia, ponieważ nie mam wystarczającej wiedzy ekonomicznej aby przewidywać kursy, tak że mogę sobie tylko pogdybać.

Według mnie kurs Euro mocno spadnie w stosunku do dolara. Przez ostatnie parę lat Euro radziło sobie bardzo dobrze. Ale ostatnie piętrzące się problemy poszczególnych krajów unijnych spowodują jego upadek.
Problemy ekonomiczne krajów unijnych nie będą jedyną przyczyną upadku Euro. Według mnie, przez ostatnie lata Euro bardzo skorzystało z zaciętej walki monetarnej między USA i Chinami, gdzie USA robiło (i wciąż robi) bardzo dziwne rzeczy z dolarem. Sztuczne utrzymywanie inflacji w USA na poziomie zerowym jest też jednym z mechanizmów walki. Niestety to nie może trwać wiecznie, USA musi wreszcie wywołać inflację. Nie nastąpi to teraz, bo jest kryzys i ludzie by chyba zlinczowali rząd. Ale w przyszłym roku, lub w 2013.
To spowoduje inflację na całym świecie, zwłaszcza w Chinach i w Europie (double digit).

Tak że Euro musi upaść... A właściwie upaść to mało powiedziane.

It will collapse.

Finally, I have to write few words to my younger son, Tom. For over a year, he consistently kept saying that European Union will collapse. First, I rejected his views in disbelief, but now I share his views, unfortunately.