Piszę ten artykuł sprowokowany rozmową z kolegą z Gdyni, który stwierdził zresztą, że już protestuje zanim zacząłem pisać...
Piszę nie ukrywając swojej nieskromnej niewiedzy na tematy makroekonomii. Może jest to trochę wróżenie z fusów, a może wkładanie kija w mrowisko (stirring the pot). Zdaję sobie sprawę, że mogę tym artykułem ściągnąć na siebie gromy. Ale piszę w dobrej wierze, że artykuł ten sprowokuje dobrą dyskusję na tematy wielu problemów, na które nie ma jednoznacznych sposobów na ich rozwiązanie.
A więc dlaczego Unia Europejska musi upaść?
Brak mechanizmów samo-korekcyjnych
Wyciąganie za uszy upadających krajów nie może działać na długą metę. Zwłaszcza jak wkrótce będzie więcej krajów wyciąganych niż wyciągających. Lista zaczyna się robić bardzo niepokojąca: Grecja, Portugalia, Hiszpania, teraz może dojść Francja i Włochy. Nie wspominając o garstce krajów, które może nie upadają, ale w pewnym sensie są na garnuszku unijnym (np. Polska), aby doszlusować standartem w infrastrukturze, edukacji, służbie zdrowia, podstawowych usługach socjalnych, itd.
Niestety, tak to już jest, że jak coś nie działa z reguły jest jakaś przyczyna i nie można tego ciągnąć za uszy bez naprawienia.
Analogie do sytuacji w USA: Myślę, że USA niedowiarkowie zdrowych zasad ekonomii rynkowej za kadencji Busha i Obamy, dostali już solidną nauczkę do czego doprowadza ingerencja państwa w business który nie działa, tak jak przemysł samochodowy, nieruchomości i banki. Rezultaty są dzisiaj bardzo drastycznie odczuwalne w USA. Ingerencja w samo-korekcję tylko odwleka i przedłuża upadek. Niestety przegrzana i niedziałająca ekonomia musi sięgnąć dna, aby się od niego odbić. A cierpią na tym tylko normalni obywatele, którzy muszą przejść przez lata ekonomicznej stagnacji, spowodowane odwracaniem na siłę biegu rzeki ekonomicznych realiów.
Ludzie w USA są dzisiaj wściekli, że tak byli straszeni przez rząd ekonomicznym armageddonem, jeżeli nie zastosują się do ingerencji państwa w ekonomię. Jak wiemy nic to nie pomogło, a tylko wydłużyło cierpienia. Czy ta nauczka będzie wystarczająca na przyszłość? Trudno powiedzieć.
Równowaga budżetowa nie występuje w słownictwie unijnym, lub raczej w jej religii
Brak równowagi budżetowej w wielu państwach unijnych, to będzie druga najważniejsza przyczyna (po braku mechanizmów samo-korekcyjnych) dlaczego Unia upadnie. Jeżeli jakiś kraj bankrutuje, to nie jest normalne, że jakieś inne kraje wyciągają go go z tego upadku, tylko na zasadzie ślepych i pozbawionych realiów ekonomicznych polis super-rządu. A to jest formuła Unii. Niestety aby ta formuła działała, to muszą być jakieś mechanizmy, które pozwolą zbankrutowanym krajom oddać wszystko z procentem. Założenie, że jakiś tam kraj zacznie oddawać za 50 lat są bardzo niebezpieczne, bo w międzyczasie cały system może się wykrwawić. No i nie jest to też fair, że wszyscy bankruci, lub prawie bankruci będą jechać na pleacach idącej pełną parą gospodarki niemieckiej. Nawet zdrowa gospodarka może się zadławić. A co to będzie, jeżeli ten kraj wreszcie wykombinuje (pod naciskiem społecznym, bo rząd unijny tego nie wykombinuje sam z siebie), że to może za wielkie ryzyko, aby czekać na Grecję aż zacznie coś spłacać za 50 lat, lub czekać 20 lat na Polskę, aby zaczęła znacząco dokładać się do kabzy unijnej, i oddawać trochę tych Euros, które teraz płyną szerokim strumieniem? Wtedy się zacznie reakcja łańcuchowa.
Według mnie cudów nie ma. Nawet jeżeli inne systemy ekonomiczne umożliwią istnienie jakiegoś kraju (bolesnego istnienia, ale istnienia) po jego bankructwie, to taki kraj musi przez dziesiątki lat nadganiać i cierpieć. Argentyna jest dobrym przykładem.
Analogie do sytuacji w USA: Niestety USA bardzo zgrzeszyło, brakiem równowagi budżetowej, za co teraz płaci (prezydent Calvin Coolidge, 1923-1929, pewnie się dzisiaj przewraca w grobie, co on narobił w dobrej intencji). Ostatni zrównoważony budżet był za czasów administracji Clintona. Ale jest nadzieja, że nie jeszcze nie wszystkie bezpieczniki zostały bezczelnie wyjęte, i że kraj ten powoli przejrzy na oczy, stwierdzając że to nie tędy droga. Ale będzie to długi proces, 5-10 lat. Niestety w USA wciąż brakuje woli politycznej w kongresie, ale powoli coś się rusza. Ma na przykład wejść prawo zmuszające rząd USA do równowagi budżetowej (duży plus dla Węgier, który bodajże już takie prawo wprowadził).
W przeciwieństwie do rządu federalnego, poszczególne amerykańskie stany już wprowadziły ostre przepisy dotyczące równowagi budżetowej. Na przykładzie Virginii, stan ten bardzo szybko osiągnął równowagę budżetową. Ale cięcia były rozległe i drastyczne. Na przykład: pozamykali parki stanowe, lub połowę przystanków-serwisów na autostradach – po prostu postanowiono, że ponieważ jest kryzys, to będziemy sikać co 100km, a nie co 50km. Ale teraz już zniesiono wiele ograniczeń, tak że można już sikać co 50km.
Wielokulturowy zlepek narodowościowy
Tego nie trzeba tłumaczyć, bo wiadomo o co chodzi. Wielokulturowość to piękna rzecz, ale każde państwo musi to robić z głową. Najbardziej narażone państwa europejskie to: Wielka Brytania, Francja, i Niemcy.
Analogie do sytuacji w USA: jak do tej pory w USA bardzo dobrze działał słynny amerykański tygiel (melting pot), w którym się stapiały wszystkie kultury i narodowości. Ale ten ‘melting pot’ w ostatnich czasach znacznie się nadpalił, i w USA również nie obędzie się pewnie bez jakichś zamieszań. Tyle może dobrze, że ‘rodzimi Amerykanie’ (tzw. grassroot movement) zaczęli się w końcu buntować na nierozwiązane sprawy emigracyjne, co zaczęło zmuszać polityków do myślenia, bo do działania to im jeszcze daleko. Jak również poszczególne stany, widząc niemoc rządu federalnego biorą sprawę w swoje ręce.
Bo u nas się inwestuje w kapitał ludzki
To stwierdzenie usłyszałem od osoby w Polsce, i uważam, że jest to naprawdę trafne stwierdzenie, jako że w świadczeniach społecznych jest znaczna różnica między Unią i USA. Chodzi tu głównie o bardzo rozbudowane (w porównaniu do USA) świadczenia socjalne: emerytury, wakacje, chorobowe, świadczenia bezrobotne, darmowa edukacja, i wiele innych programów.
Nie będę dyskutować o uniwersalnych wartościach programów socjalnych, bo idealistycznie świat powinien do tego dążyć (patrz Karl Marx). Nie będę też dyskutować które kraje mogą sobie pozwolić na te wszystkie świadczenia socjalne, a które nie. Koszty świadczeń socjalnym w budżecie każdego państwa są horrendalne, dlatego każde państwo jest bardzo wrażliwe na jakikolwiek, nawet niewielki wzrost tych świadczeń. A państwa europejskie starzeją się na potęgę (USA też, ale dużo mniej), a więc będzie eskalacja kosztów socjalnych. W wielu krajach doprowadzi to do sytuacji kryzysowych, lub znacznego obniżenia stopy życiowej. A zabrać tych świadczeń ludziom się nie da, bo będą zamieszki na ulicach (chociaż bodajże Niemcom udało się obniżyć długość urlopu z 6-ciu tygodni do pięciu, po zjednoczeniu?).
Ale jakoś nie mogę tego zrozumieć, że Unia inwestuje w bardzo różne dziwne programy, które nie są programami pierwszej potrzeby. Przykładami mogą być tysiące kilometrów dróg rowerowych, super-hiper stadiony, programy energii alternatywnej, które się zwrócą za 100 lat (może - wątpię), czy programy ekologiczne... cele zbożne i idyllyczne, ale jakoś do mnie nie przemawiające w czasie kiedy wali się Akropol... a być może i Rzym.
Piękne, nowoczesne i przebojowe miasto Gdynia wpadło właśnie na wspaniały pomysł ogrzewania miasta energią geotermiczną. Trochę nie mogłem doczytać się co do opłacalności tej inwestycji (dollar in and out). Ale to sprawa drugorzędna, najważniejsze że będą pieniądze unijne – a jakże!
Analogie do sytuacji w USA: Generalnie świadczenia socjalne w USA są na niższym poziomie niż w Europie. Chociaż ostatnio USA bardzo odpuściło na wielu frontach pakując się w bardzo dziwne programy socjalne. Stało to się głównie za rządów Obamy, ale administracja Busha, lub nawet poprzednie administracje też się bardzo przyczyniły. Solą w oku obecnej ekonomii i historycznie najgorszym programem było umożliwienie zakupu domów przez obywateli, którzy nie mogli sobie na to pozwolić. Ten ‘szwingiel’ został zapoczątkowany za czasów administracji Clintona. To spowodowało pęknięcie amerykańskiej bańki inwestycji nieruchomościowych, i efektem domina upadek niektórych banków i innych instytucji finansowych. Ameryka teraz płaci za to kryzysem ekonomicznym (jak również płaci za ciągnące się wojny).
A teraz na koniec trochę wrózenia z fusów na temat kursu Euro. Wróżenia, ponieważ nie mam wystarczającej wiedzy ekonomicznej aby przewidywać kursy, tak że mogę sobie tylko pogdybać.
Według mnie kurs Euro mocno spadnie w stosunku do dolara. Przez ostatnie parę lat Euro radziło sobie bardzo dobrze. Ale ostatnie piętrzące się problemy poszczególnych krajów unijnych spowodują jego upadek.
Problemy ekonomiczne krajów unijnych nie będą jedyną przyczyną upadku Euro. Według mnie, przez ostatnie lata Euro bardzo skorzystało z zaciętej walki monetarnej między USA i Chinami, gdzie USA robiło (i wciąż robi) bardzo dziwne rzeczy z dolarem. Sztuczne utrzymywanie inflacji w USA na poziomie zerowym jest też jednym z mechanizmów walki. Niestety to nie może trwać wiecznie, USA musi wreszcie wywołać inflację. Nie nastąpi to teraz, bo jest kryzys i ludzie by chyba zlinczowali rząd. Ale w przyszłym roku, lub w 2013.
To spowoduje inflację na całym świecie, zwłaszcza w Chinach i w Europie (double digit).
Tak że Euro musi upaść... A właściwie upaść to mało powiedziane.
It will collapse.
Finally, I have to write few words to my younger son, Tom. For over a year, he consistently kept saying that European Union will collapse. First, I rejected his views in disbelief, but now I share his views, unfortunately.