Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cywilizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cywilizacja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 września 2011

Błędne koło cywilizacji


Nawinął mi się artykuł Polityki na temat polskich supermarketów i hipermarketów.

W krótkim streszczeniu, artykuł opisuje, że właściciele wielkich supermarketów i hipermarketów w Polsce są zdziwieni faktem, że sklepy te nie weszły w krajobraz polski jak burza, i że wciąż jest miejsce na mniejsze sklepy. Autor stwierdza, że rzadsze zakupy w większych ilościach w celu oszczędzenia czasu, nie są jeszcze takie w Polsce popularne. i z wielu powodów. W wielu blokach mieszkalnych nie ma wciąż wind, jak również lodówki w Polsce wciąż są małe w porównaniu do krajów w Europie Zachodniej, czy w USA.
Jak również, że rodzina w Polsce wciąż jeszcze jest bardzo ‘czuła’ na koszt żywności. A wbrew pozorom, nie sprawdziło się, aby zakupy w supermarketach w większych ilościach były tańsze – włączając koszt benzyny na dodatkowy dojazd do hipermarketów, które często są budowane na obrzeżach miast.

...

Ale to wszystko do czasu.

Wiele osób wyznaje teorię, że społeczeństwa poruszają się w błędnym kole cywilizacji. Błędne koło cywilizacji polega na tym, że cywilizacja wymusza na społeczeństwach, aby zatoczyły one wielki krąg. Krąg w czasie, gdzie na różnych przystankach na tym kręgu, mimo początkowym nadziejom i obietnicom postępującego rozwoju cywilizacyjnego, że życie będzie lepsze, zdrowsze i przyjemniejsze, nadzieje te jakoś do końca się nie spełniają.
Poruszamy się po wielkim okręgu, aby po iluś tam latach znowu znaleźć się w punkcie początkowym, i aby stwierdzić, że tam skąd wyszliśmy nie było wcale tak źle.

A więc gdzie jest początek tego błędnego koła? Jeszcze za czasów komuny (bo tylko tak daleko mogę iść pamięcią wstecz), podstawowe elementy życia rodziny polskiej można było scharakteryzować w następujący sposób:

- rodzice mieli więcej czasu na wychowanie dzieci (przynajmniej jedno z rodziców).
- praca kończyła się wcześniej, to znaczy o godzinie 15:00
- większość żywności była żywnością organiczną.
- niski procent osób z nadwagą.
- ponieważ większość dysponowała większą ilością czasu, brak pieniędzy był większym problemem niż brak czasu.
- ogromne znaczenie rodziny i płynność pokoleniowa (model włoski): rodzice – my – dzieci, generacje się zazębiały i wspólnie egzystowały.

Jak każdy może się tutaj domyślić, dzisiejszy obrazek tych cech rodziny i społeczeństwa znacznie się różni od okresu sprzed czterdziestu lat, czy nawet sprzed lat dwudziestu. Mając okazję wyrywkowej (nie na codzień) obserwacji Polski i jej społeczeństwa zauważyłem następujące różnice i charakterystyki dzisiejszego przystanku na błędnym kole cywilizacji:

- wydłużony dzień pracy rodzin polskich, i to oczywiście narzuca zmianę modelu rodziny; mniej czasu na wychowanie dzieci, mniej czasu na wspólne spędzanie czasu rodzinnego, późne obiady, często w restauracjach zamiast w domach.
- nie mając oficjalnych statystyk, mogę jednak wizualnie stwierdzić zdecydowany wzrost ilości osób z nadwagą.

Ale według mnie dwie największe dla mnie zauważalne zmiany to mniejsza trwałość rodziny, i pogorszenie się jakości żywności (ocena relatywna).

Co do wzrostu ilości rozwodów, to nie posiadam statystyk, ale praktycznie każda osoba, z którą rozmawiam w Polsce stwierdza że nastąpił gwałtowny wzrost ilości rozwodów.

Jeśli chodzi o pogorszenie się jakości żywności to mam na myśli powolne, ale systematyczne zmiejszanie się ilości tak zwanych produktów organicznych, a wzrost ilości produktów procesowanych. Nie oznacza to bynajmniej, że w Polsce nie ma produktów żywnościowych dobrej jakości, ale zostają one jakby spychane ze ‘średniej’ półki, na ‘górną’ półkę, występując tam jako ‘specialty items’, w stosunkowo niewielkiej ilości, i z dosyć wyśrubowanymi cenami.

Mając wielokrotnie okazję aby obserwować osoby kupujące żywność w osiedlowych supermarketach, stwierdziłem, że dobrej jakości wędliny niestety nie cieszą się dużą popularnością ze względu na ich ceny. Średni obywatel kupuje średnio kosztujące wędliny – niestety składem i smakiem bardzo odbiegające od tych najlepszych.
Co do tych najlepszych wyrobów, to również stwierdziłem pogorszenie się ich jakości w porównaniu do dawnego ‘organicznego’ okresu. Ciekawostką tutaj jest stwierdzenie mojego brata, stałego mieszkańca Polski, który stwierdził, że najlepsze polskie wędliny są w polskich sklepach w New Jersey (wciąż produkowane na bazie starych polskich przepisów).

Może dla niektóry to stwierdzenie może okazać się szokujące, ale według moich obserwacji, uważam, że wybór i jakość żywności w USA (a konkretnie przynajmniej w rejonie washingtońskim), są wyższe niż w Polsce. 15 lat temu było dokładnie odwrotnie.

A jak to ma się do teorii błędnego koła cywilizacji?

Każde społeczeństwo ma swoje błędne koło cywilizacji. Koła te są niekoniecznie z sobą zsynchronizowane. Na bazie 15-to letniej obserwacji życia w USA, stwierdzam, że żywność, która w USA była dawniej traktowana bardzo po macoszemu, stoi teraz na dużo wyższym poziomie. Zaistniał olbrzymi nacisk i popyt na żywność organiczną, międzynarodowe specjały kulinarne, żywność zdrową – mniejsza ilość mięsa na korzyść ryb, itd. Społeczeństwo gotowe jest płacić ‘premium price’ za żywność najlepszego gatunku i organiczną. Aby uzmysłowić sobie różnice w cenach żywności organicznej, jest ona droższa średnio o 30%

Polska prawdopodobnie jest w tej chwili na półmetku błędnego koła, jeśli chodzi o żywność. Na półmetku odejścia od zdrowego, organicznego jedzenia, i na półmetku zmierzania do tego celu z drugiej strony. Ale już dzisiaj, pokazuje się w Polsce tak zwana żywność organiczna, która jest droższa od normalnej. Średni obywatel polski poczytuje ten fakt jako oszustwo i szalbierstwo, i z reguły stwierdza, że nie dałby złamanego grosza za wiarygodność polskiego jedzenia organicznego. I że nic by go nie zmusiło do uczestnictwa w tym oszustwie i kupowania tej żywności.
Ale to się zmienia. Coraz większa część społeczeństwa polskiego spogląda na górną półkę żywności organicznej i wysokiej jakości. Zajmie to pewnie parę lat, aby większość społeczeństwa doszlusowała do tej grupy skłonnej płacić wysoką cenę za dobrą żywność.

Płakać i płacić.