czwartek, 29 września 2011
Kindle Fire – To nie ogień, to inferno
piątek, 26 sierpnia 2011
Abakus XXI wieku
sobota, 13 sierpnia 2011
Applowski McDonalds
(uff, musiałem sobie ulżyć).
Aczkolwiek po części uważam, że Apple jest wielką konspiracyjną machiną, która ma hegemonistyczne zapędy aby opanować cały rynek komputerowy i gadgetowy, to nie można im tego nie przyznać, że ich hardware ma wiele zalet w stosunku do pecetów. Będąc w Apple Store, miałem okazję posiedzieć przed wieloma komputerami Apple, zarówno solidnym 27-calowym desktopem, jak też i notebookiem, MacBook Pro, takim samym jaki posiada mój starszy syn, apple-piotrek.
Wygląd komputerów jest nieskazitelnie nienaganny, piękne rozwiązania techniczne (sleek design), płaskość klawiatury, czy myszki, a całe bebechy komputerowe mieszczą się po prostu w ekranie.
Ale software nie jest całkiem user-friendly, trzeba znać wiele tricków applowskich.
Bardzo fajny też jest 11-calowy McAir, płaściutki laptopek. Mimo tego że ekran ma zaledwie 11 cali, to wszystko widać tak jak na ekranie 14-calowym PC , dzięki ostrości obrazka i cieniutkiej ramce dookola ekranu. Mała waga i płaskość!
Ale ogólnie to nie jest tak żebym oddał życie, miłość i pieniądze za te Apple komputery. Baterie starczają w iPad na 10 godzin, jeśli go nie używasz, czyli na standby. Jeżeli na nim pracujesz to tylko na 3 do 4 godzin. Zawsze trzeba właściwie rozumieć czas pracy urzadzeń bateryjnych. To co podają pomnóż przez 0,6 i wtedy jest to prawdą.
Teraz zapewnie myślisz usilnie, jaki następny gadget mi wcisnąć. No więc pięknie mnie wkopałeś, najpierw mnie zapaliłeś do Apple, tak że kupiłem iPhona, i iPada, a teraz się wycofujesz, bo Ci się spodobał 11 calowy McAir.
Ale nie żałuję. Są to bardzo fajne gadgety.
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
Tabletomania Ogryzka
Nie jestem pewien czy znacie wszelkie zasady tabletomanii applowej, więc napiszę krótko:
Cały koncept tych produktów polega na świetnym rozeznaniu rynku i ludzkiej natury. Zauważcie, że większość produktów Apple nie ma dostępu do środka w celu wymiany baterii. Z założenia taka bateryjka może przetrwać rok czasu, może i dwa, zależnie od ilości ładowań/rozładowań. Po roku gadget się znudzi i leży w kącie, albo wyjdzie nowy z nową baterią w środku. Wymiana baterii jest więc w istocie niepotrzebna, jak i wszelka dłubanina wewnątrz. Niby można wysyłać produkty Apla z powrotem do fabryki, żeby wymienili baterie, ale kto by to robił? Za rok i tak będzie nowy gadget.
Cena produktu jest dosyć wypośrodkowana, można powiedzieć dostępna dla średnio zamożnych. iTunes, czyli on-line sklep firmowy oferuje setki aplikacji. Rzecz polega na tym, ze 80% z nich albo jest bezużyteczna, albo nie działa w ogóle, albo przesycona paskudnymi reklamami. Są też darmowe aplikacje, ale te z reguły działają tak marnie, ze wyrzucasz je po jednorazowym otwarciu. Cena jest zazwyczaj w cenie burgerka w McDonaldzie czyli $1.99 lub $ 5.99 jak za bigMac meal. Dosłownie parę jest w cenie rzędu $30, ale pewnie nikt i tak nie zaryzykuje kupna.
Największy problem jest z drukowaniem. Można to niby robić, ale bardzo skomplikowanie. Ale świetny jest Wi-FI transfer zdjęć, można to robić między iPod i iPad, między ipad a komputerem itp.
Aby zciągnąć daną aplikacje, najpierw płacisz z góry, a potem jak się okaże że jest ona do dupy, to się czujesz jakbyś zjadł burgerka w McDonaldzie, albo wypił kawę w Starbucks. A pójdzie Ci to na zdrowie, bo nie tuczy i po tym nawet nie srasz ani nie sikasz!.
Niektóre aplikacje mają tzw "support", który zazwyczaj nie działa. Ale nie mniej odpowiedzą Ci bardzo grzecznie, są wyrozumiali i przepraszają, oraz daja radę żebyś sciągnął jeszcze raz... a to wciąż nie dziala i nie mozesz za bardzo ich za to winić.
Największą przyjemnością, w pierwsze dni po zakupie ipod-touch czy ipada, to przegląd tego aplikacyjnego sklepiku i potem selekcja tego co jest dobre i działa i jakoś się przydaje. Najpierw więc zaczyna się od free applications, a jak się przekonamy, że są słabe, to powoli zaczyna się wchodzić w ceny od $0.99 za upgrade (czyli pozbycie się reklam), aż do jakiejś sumy powiedzmy rzędu $5 w moim przypadku. Ale można też iść w "gambling" i ryzykować nawet do $30. Ja nie wyszedłem poza $9.99.
Jest parę aplikacji naprawdę dobrych i użytecznych, za które warto zapłacić. Ja w sumie wydałem około $40. Pierwsze dwa razy uznali, że aplikacje nie działają i oddali mi forse, dodając że więcej już nie oddadzą.
A więc ryzykujesz na własny koszt. Niektóre aplikacje na ipod nie działają na ipad i odwrotnie. Opis kompatybilności jest często fałszywy. W końcu chcą zarobić wszelkimi sposobami. Główne nieporozumienie polega na tym, że ten co te aplikacje robi to nie wie, czy dany gadget ma GPS, i accelerometer. Te nawigacyjne aplikacje z reguły działają tylko na iphone4g.
Generalnie bez tego downloadowania to byłoby połowę przyjemności. Ale użyteczne są e-maile, FaceTime, internet browser, i pare innych rzeczy, A to wystarczy do zakwalifikowania gadgetu jako zwiększającego nowoczesność w domu i zagrodzie.
Nawet nie myślcie o żadnych innych pseudo-tabletach, bo nie będziecie mieli szansy dostępu do Apple Store i sciągania aplikacji.
A bez tego to tak jakbyś każdego dnia czytał jedną i tą samą starą gazetę....
... Pragmatyk (ajpodo-ipadziarz)


